*Dzień
3*
Obudziłam
się przy Harrym. Gryzł mi bref. To szczypało. W dodatku chciał mi ją obmyć
domestosem, ale nie zgodziłam się, więc mu się nie udało to. Powiedziałam,
żebyśmy poszli na randkę. Ubrał na siebie karton i wyszliśmy. Wiatr tak bardzo
wiał mi na ryj, że myślałam, że odfrunie. Harry pachniał pomidorami, mniam. To
przez to, że wczoraj wpadł do spaghetti, haha.
-
Jesteś apetyczny kotku :* – powiedziałam.
-
Ty zoofilu J - odpowiedział z uśmiechem.
-
Kup mi soczek pomidorowy, bo chcę i to twoja wina!
-
Ok. – zgodził się.
Po
chwili miałam już swój soczek i zaczęłam go siorbać. Upiłam się nim i nie
mogłam ustać na piętach.
-
Ej co to za sok? – spytałam pijana.
-
A taki z procentami, hihi ;* - odpowiedział mi.
-
Aha J.
Harry
machnął swoją szopą i walnął mnie nią w ryj. To bolało, ale nic nie
powiedziałam, bo poczułam ten jego cudowny szampon o zapachu gówna. Mmm, mój
ulubiony. Sama mu ten szampon kupiłam na Gwiastkę. On mi za to kupił książkę
pt.: „Jak dobrze wyglądać nago”. Cieszyłam się jak pojebana, bo dał mi ją mój
Hazzuś. Musiałam aż iść do kibla się wysrać bo mnie ściskało w dupie.
Kiedy
wróciłam do domu, załorzyłam mojom bieliznę z futerkiem, bo była sexi. Wzięłam
aparat i szczeliłam sobie kilka sexi fotek, a potem wstawiłam je na Wiocha.pl.
Nawet kilka przystojniaczków chciało się ze mną umufić. Ja ich odrzuciłam, bo
kocham Hazzeeeeeeegooooooooooooooo <3.
Nagle
ktoś zacwonił do moih dżwi. To pewnie jeden z tyh sekśakuf. Ale nie otfoszyłam
mu, bo to by była zdrada mojego Harrusia :*
Okazało
sie, że to był Harry. Wkurwił sie na mnie, a ja się schowałam pod stołem. Jak
sie do mnie zblirzył, uciekłam do kibla. Tam zamknełam sie i zrobiłam sobie
kompiel f małrzah. Mmm, to było odświerzające. Teraz pahne jak rekin. To takie
podniecajonce. Harry na pewno mi wypaczy.
Stało
sie tak, jak chciałam. Harry mi wypaczył i pocałował mnie w piente, a potem
postanofił zrobić coś bardziej podniecajoncego i ostrego i pocałował mnie w
dupe. Mrr, Hazzuś <3 Wiedziałam, że jego anakonda już don’t. Czułam to. Mój
zapah rekina podziałał. Powonhałam go. Pahniał jak śleć. Jego zapah idealnie
komponował sie z moim.
-
Ale s nas seksowne rypki – powiedziałam.
-
Tok – potwierdził, a zaraz potem rzucił sie na mnie jak kuna.
Zaczoł
mnie szarpać jak reksio szynke. To bolało, ale co tam. Przynajmniej znofu
mogłam poczuć jego szampon o zapahu guwna. Koham go. Kiedy rzucaliśmy sie na
siebie jak wkurwione wengorze, nagle weszła do naszego pokoju Tejlor Słift.
Wyglondała, jakby chciała srać. Zapewne nie była dzisiaj w kiblu. Ja jej na
pewno nie pozwolę pujść do mojego. Oj nie, nie ma tak łatwo.
-
Wynoha! Nie widzisz, że właśnie seksimy? – powiedziałam do niej z
wściekłościom.
I
wyszła. My nadal sie piepszyliśmy, a tu nagle przyszedł Szrek. Był napalony. Na
pewno podniecił go muj zapah rekina! Chciał sie na mnie rzucić i mnie zgwałcić,
ale Hazza na to nie pozwolił. Szrek go odephnoł i mnie zgwałcił. W sumie nie
było tak źle, bo byłam napalona, ale Harry sie wkurwił. Powiedziałam mu, że
gdyby wiencej pakował na siłowni to by nie przegrał, a on na to, że mam wonhać
guwno i wyszedł. To mnie zabolało. Wziełam kawałek guwna i zaczełam wonhać. To
mnie uspokoiło. Nagle zauwarzyłam, że Szrek zniknoł. Mam nadzieję, że jeszcze
wruci i powturzymy to co dzisiaj było. Harry na pewno mi wypaczy, bo jestem
seksi. Wstafiłam jeszcze jednom fotkę na Wiocha.pl i poszłam spać. To był
cienżki dzień.